Połączenie obu demonstracji w jedną, ale z zachowaniem ich odrębnego charakteru jest formułą dziwaczną. Tym bardziej, że częściowo przynajmniej chodzi o tłum młodych i dziarskich ludzi, wyposażonych obficie w materiały pirotechniczne i inne mniej lub bardziej stosowne na podobnych marszach rekwizyty: transparenty, plakietki, symbole organizacji – nie zawsze akceptowane przez polski porządek prawny.

W przypadku ew. nieszczęścia nie da się w tak opisanym zgromadzeniu jasno określić odpowiedzialnego za przebieg wydarzeń organizatora. Nie jest też jasne, czy jeśli podczas tej wspólnej, ale odrębnej demonstracji dojdzie do złamania prawa – będzie można rozwiązać jej część, czy trzeba będzie rozwiązać całość.

Wystarczy wspomnieć wygląd i przebieg kilku Marszów Niepodległości z ostatnich lat, żeby przyznać, że te pytania tylko z pozoru wydają się wydumane. W wypadku imprezy tegorocznej mówimy zaś o ew. odpowiedzialności czy nawet rozwiązaniu demonstracji, na której czele kroczy Prezydent RP w towarzystwie premiera i ministrów…

Dość charakterystyczne dla „uporządkowania” kompetencji w tej sprawie jest też to, że za bezpieczeństwo na pochodzie państwowym organizowanym przez MON odpowiedzialność wziął szef MSWiA, twierdzący jednak, że za „zabezpieczenie” odpowiada MON. MON z kolei wydał komunikat twierdzący, że za bezpieczeństwo marszu odpowiada policja podległa MSWiA – a wszystko to działo się jeszcze zanim marsz rządowy dołączył do marszu narodowców.

A wizerunkowo?

Poza problemami prawnymi jest też polityczny – na czele marszu będą maszerowali Prezydent z premierem w towarzystwie ministrów, na jego końcu zaś – narodowcy. Nad ich zachowaniem w podobnej sytuacji nie zapanował dotąd żaden z Prezydentów, premierów czy ministrów.

Miejmy nadzieję, że ze względu na szczególny charakter tegorocznego marszu, niezwiązany z podzieleniem się nim, ale ze 100-leciem niepodległości – nie będzie takiej potrzeby. Bo jeśli się pojawi – konsekwencje wizerunkowe poniosą nie tylko Prezydent, premier, ministrowie i ew. sprawcy niepokojów, ale my wszyscy.

Oby niedzielne doniesienia ze świętującej 100-lecie odzyskania niepodległości Polski dotyczyły wyłącznie świętowania.

 

źródło: Rmf24.pl /